Kochany Święty Mikołaju,

Moja mama podjęła karkołomną próbę posprzątania wszystkich szafek przed Świętami, a wiadomo, że w czasie takich porządków najwięcej czasu mija na rozpływaniu się nad wzruszającymi pamiątkami.

Tym razem zostały odnalezione listy, które wysłałam (no przecież, że wysłałam! na parapet położyłam!) do Mikołaja w podstawówce.

Pierwszy list – combo (do Mikołaja i Gwiazdora razem):

Drogi Gwiazdorze!!

Bardzo lubię muzykę i chciałabym dostać solidny instrument. Mianowicie proszę Cię o Organy (za milion dwieście).

No cóż – nie byłam skromnym dzieckiem, widać, ze wiedziałam czego chciałam. To też od Gwiazdora dostałam. Odezwa do Mikołaja wydaje mi się być bardziej enigmatyczna:

Drogi Mikołaju!!

Od nowa (?) bo uważam, że tamten mi się nie uda (??). Więc proszę Cię o pamiętnik. Oto Twoja podobizna!

Mamo, jeśli to czytasz pomóż mi odgadnąć z oryginału o co chodziło… Pamiętam, że dostałam wtedy 6 grudnia (1995?) pamiętnik, ale po wielkich bólach, bo Mikołaj żarty sobie stroił i mój prezent schował u brata w pokoju, a jego u mnie (jedną z części Przygód Tomka).

W 1996 roku eksperymentowałam z pismem „zawijasowym”:

Mikołaju!

Chciałabym dostać najnowsze nagranie Anity Lipnickiej! Oraz komplet żelopisów. Luiza

Cóż – styl bardziej zrozumiały, ale jakże kategoryczny – zrezygnowałam z umizgów do Mikołaja i nawet mi się rysować nie chciało, tylko wkleiłam naklejki (na swoją obronę mam to, że naklejki w tamtych czasach były najwyższym dobrem).

W tym roku list do Mikołaja wysłałam e-mailem.

Chyba trzeba wrócić do dobrych praktyk z dzieciństwa.

Podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>